z granicy na granicę z nogi na nogę
tu nie wolno zrobić nic co budziłoby pragnienia
większe niż bezdech w pełnym szkle
są dni kiedy nie wolno się śmiać
przelewam grzechy z ręki do ręki uspokajam
sumienie lekkim drżeniem zasłon
dziś jest dzień wypłacania ukojeń
obrzucamy się żarem krążącej w żyłach krwi
oprócz tego nie istnieje już nic
w powietrzu zapach skręconych wzruszeń
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz